Gdy w poprzednim tekście wspomniałem o zakończeniu sezonu ogórkowego, nie spodziewałem się takiego wysypu zapowiedzi najróżniejszych nowych albumów. Zapowiada się jesień pełna wrażeń, a czasu coraz mniej.

Jednym z takich niespodziewanych wydań jest najnowszy singiel Abela Tesfaye aka The Weeknd — Starboy, którym promuje swój trzeci album, o tym samym tytule. Wokalista zdobył popularność swoją poprzednią, wypuszczoną w 2015 roku, płytą — Beauty Behind The Madness. To ona przyniosła mu dwa numery jeden na notowaniu Bilboardu, a także statuetkę Grammy za piosenkę Earned It, nagraną do filmu Pięćdziesiąt twarzy Greya. Przy pierwszym jej odsłuchaniu, znalazłem w niej coś z Michaela Jacksona. Był to powiew świeżości w muzyce. Alternatywa dla  ciągłej powtarzalności.

Starboy — nowa propozycja kanadyjskiego artysty — jest kolaboracją z francuskim duetem Daft Punk, co już samo w sobie jest wyróżnieniem, ponieważ nie współpracują oni z byle kim. Zresztą, nie jest to pierwsze spotkanie The Weeknd z tego typu muzyką. Elektroniczne brzemienia były już główną częścią Can’t Feel My Face, poprzedniego hitu Abela. Tu w połączeniu z perkusją i pianinem podkład tworzy dobrą kombinację z wokalem Tesfaye’a, który pod tym względem jest na swoim zwyczajowym, bardzo wysokim poziomie.

okladka-starboya
Okładka singla

Utwór ten jest dobry, chwytliwy i niewątpliwie stanie się hitem, ale… no właśnie, ale. Jest on bardzo bezpiecznym posunięciem ze strony wokalisty. Niczym nie zaskakuje, jest…  po prostu dobry. Nadaje się na promocyjnego singla, sprzeda płytę, ale po niej samej spodziewam się już trochę więcej, bo na ten moment dostaliśmy poprawną piosenkę bez wyrazu, w typowym dla The Weeknd stylu. Jak będzie, przekonamy się 25 listopada, w dniu wydania krążka.

Advertisements

7 thoughts on “The Weeknd — Starboy ft. Daft Punk

  1. Zgodzę się z tym, że piosenka niczym się nie wyróżnia. Od tak, kolejny popowy singiel z lekkim dodaniem elektronicznych brzmień. Po współpracy The Weekend z Daft Punk spodziewałem się czegoś więcej, ale nie ma na co narzekać.

    Polubione przez 1 osoba

  2. Na The Weeknd chyba jeszcze się nie natknęłam, ale po odsłuchu tego singla nie wydaje mi się, abym dużo straciła. Może i nie mam ochoty łapać się za głowę jak pan na okładce, ale do zachwytów mi daleko; jakieś to powtarzalne, bez klimatu, w zasadzie już nawet tego nie pamiętam. Bardzo do rzeczy relacja, coraz lepiej się Ciebie czyta ;).

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s