Ed Sheeran w wywiadzie dla BBC stwierdził, że 2017 będzie jego rokiem — tym bardziej że nie widzi obecnie na rynku muzycznym żadnej konkurencji, która mogłaby mu zagrozić. Odważne stwierdzenie, ale jak jest naprawdę?

Divide to już trzeci album studyjny dwudziestosześcioletniego Brytyjczyka. Kontynuuje on tradycję nawiązujących do matematyki tytułów (obok Plus i Multiply) i w wersji podstawowej składa się z dwunastu utworów. Wersja deluxe została rozszerzona o cztery piosenki. Na single promocyjne wybrano Castle On The Hill i Shape Of You, o których wspominałem już przy okazji ich premiery na swoim fanpage’u, oraz How Would You Feel (Paean). I o ile COTH to nadal świetny kawałek, a Shape Of You to wciąż „Cheap Thrills część trzecia”, tak How Would You Feel (Paean) to czerpiąca z antycznego peanu ballada jakich wiele na nowym krążku wokalisty, napisana dla dziewczyny Sheerana. Z bardzo klimatycznym podkładem, w sam raz do przesłuchania w chwili relaksacji.

Album otwiera Eraser, i jeśli zazwyczaj pierwsze utwory na płytach mi się podobają, w tym wypadku jest inaczej. Eraser to jedyna piosenka na całej płycie, w której Ed rapuje, i wychodzi mu to strasznie niezręcznie. Zwrotki zatracają się w beacie, który niezbyt do nich pasuje, i to na niego zrzucam całą winę, ponieważ wersja akustyczna, nagrana na dziesięciolecie istnienia SB.TV oraz siedmiolecie You Need Me, I Don’t Need You, brzmi o wiele lepiej i to ją preferowałbym jako albumową, bo poprawiono w niej wszystkie elementy oryginału. Nawet fragmenty rapu!

divine
Okładka albumu

Z całego krążka, poza wspomnianym wcześniej Castle On The Hill i How Would You Feel (Paean), wyróżniłbym pięć piosenek, z czego dwie są z wydania deluxe. Od razu spodobało mi się Dive, a to za sprawą beatu zbudowanego głównie na perkusji i gitarze, który na samym początku przypomniał mi All Night Beyoncé. Zachrypnięty głos Sheerana łączy się z nim idealnie. Warto też wspomnieć, że poza samym wokalistą, na gitarze w Dive gra Eric Clapton!

Sheeran w wywiadzie stwierdził, że Perfect to utwór przebijający Thinking Out Loud. Muszę się z tym zgodzić. Uwielbiam sekcję smyczkową: altówka i skrzypce sprawdzają się znakomicie, scalają się w jedno z gitarą i nadają specyficzny klimat całości. Tekstowo jest to kolejna ballada dla dziewczyny Eda. Mówiłem, że jest ich trochę.

Na Divide znajdują się dwa kawałki, które nawiązują do tradycyjnej muzyki irlandzkiej. Galway Girl jest okej, ale to Nancy Mulligan mną zawojowało. Folkowa piosenka, oddająca hołd dziadkom wokalisty: Nancy Mulligan i Williamowi Sheeranowi, i historii ich miłości. Skoczny utwór w bardzo w starym stylu. Babci Sheerana została też poświęcona piosenka Supermarket Flowers. Przepiękna ballada napisana z perspektywy matki Brytyjczyka. Prosta – na podkład składają się tylko dźwięki pianina – ale bardzo emocjonalna.

Save Myself zamyka album w wersji deluxe. Pod względem budowy przypomina Perfect i Supermarket Flowers, ale zdecydowanie jest to mój ulubiony utwór z całej płyty. Zakochałem się w nim już od pierwszego odsłuchania. Może to dlatego, że przemawia do mnie na bardzo osobistym poziomie. Sheeran brzmi tu dobrze, nic mu nie przeszkadza. Tylko on i pianino.

ed-sheeran
Ed Sheeran

Nie można zaprzeczyć, że Divide to album popowy, z dużym jednak naciskiem na ballady. Spośród szesnastu utworów, siedem to ballady właśnie. Niektóre lepsze (Save Myself, Dive, Perfect, Supermarket Flowers), niektóre gorsze (Hearts Don’t Break Around Here). Brakuje mi tu jednak takiego uderzenia, jakim było przykładowo Don’t z płyty X (Multiply). New Men mogłoby spełniać takie zadanie, ale nie jestem pewien, czy jest w stanie temu podołać. „Szybszym” piosenkom w większości brakuje wyrazu. Gubią się wśród licznych powolniakach. Wokalnie nie mam się do czego przyczepić (no, może poza tą wpadką w postaci Eraser i fragmentami rapu). Cieszę się, że Sheeran nie porzucił swojej charakterystycznej chrypki w głosie, i że da się ją usłyszeć w niektórych kawałkach.

 Divide nie jest niczym odkrywczym. Ot, typowa płyta w stylu Sheerana. Jest zrobiona dobrze, ale nie jest to nic, czego bym nie usłyszał na jego dwóch poprzednich wydawnictwach; nie jestem pewny, czy brytyjski wokalista nie przesadził z tym stwierdzeniem o braku konkurencji na rynku muzycznym. Tym bardziej, że w wakacje powraca Lorde, a jej nowy singiel, którego krótka recenzja pojawiła się już na fanpage’u, zapowiada coś dobrego i świeżego. Pożyjemy, zobaczymy.

Reklamy

29 thoughts on “Ed Sheeran — Divide. Album bezkonkurencyjny?

  1. Dla mnie ta płyta ma jedną wadę – szybko się nudzi. Starałam się dawkować utwory, ale i tak lipa… Dzień słuchania w kółko i było mi dość. A szkoda, bo bardzo mi się podobało od początku.

    Polubienie

  2. nie znam tego wykonawcy, ale po przesłuchaniu tych fragmentów stwierdzam, że całkiem przyjemna muzyka. kojarzy mi się z tym, czego słuchałam jako nastolatka (jakieś kilkanaście lat temu). przyjemne, wpadające w ucho dźwięki, bardzo pozytywnie nastrajające.

    Polubienie

  3. Po pierwsze – świetnie napisana recenzja. Takie lubię.
    A co do Eda – jakoś przez bardzo długi czas nie mogłam pojąć fenomenu tej postaci. Dopiero singiel „Shape of you” trafił do mnie. I to skutecznie 🙂

    Polubione przez 1 osoba

  4. Muszę przesłuchać całą płytę. Wiesz Patryk, ja szukam kurczę czegoś dobrego. Ostatnio jestem muzycznie zacofana. Parę lat temu słuchałam cały czas ebm, synth rocka itd. Nie wiem, jakoś mi się to wszystko przejadło. Przechodziłam różne „fazy” muzyczne w moim życiu – w sensie, że lubiłam różne gatunki na poszczególnych etapach. Teraz trudno jest mi się przekonać do czegokolwiek i pozostają mi powroty do klasyki. Lubię niby te nowe kawałki, ale szybko mi się nudzą. Ostatnio ciągle słucham ścieżki dźwiękowej z Greya i stwierdziłam, że czas się leczyć XD Co byś mi polecił na muzyczną pobudkę?

    Polubione przez 1 osoba

    1. Powroty do klasyki nie są znowu takie złe. Sam często wracam do utworów z lat 50-80 i bawię się przy nich równie dobrze, jak przy współczesnych. Podobny zastój miałem kilka lat temu, tylko w moim przypadku był on bardziej radykalny. Odrzucałem wszystko, co nowe i zasłuchiwałem się w dyskografię The Doors, Hendrixa i innych zespołów tego okresu. Patrząc na to przez pryzmat czasu, było to strasznie głupie. Ominęło mnie przez to wiele wspaniałych kawałków, które odkrywam dopiero teraz. No cóż, błędy młodości 😂. Jeżeli miałbym polecić coś z nowszych rzeczy do słuchania, to zdecydowanie nowe single Lorde. „Green Light” i „Liability” zachwalałem już na fanpage’u i dalej się pod tym podpisuję. The Weeknd i Bruno Mars tworzą dobrą muzyką. „The Hills”, „I Feel It Coming” i „Versace On The Floor” to pop na bardzo wysokim poziomie, ostatnio tak zaserwowanym tylko przez Jacksona i wczesnego Timberlake’a. Bastille wydali ostatnio całkiem przyjemny album, którego nie miałem okazji zrecenzować. Pentatonixów bym też polecił. No i ukochane przeze mnie Twenty One Pilots, ale to muzyka już nie dla każdego.

      Polubienie

      1. Ok 🙂 Sprawdzę Twoje rekomendacje 😀 Dziękuję! Bruno Mars jest spoko nawet, podobała mi się bardzo jego piosenka „Moonshine”. Ja ostatnio cały czas tłukę Luk hash, to takie bardzo moje klimaty 🙂 Ale już chyba przestanę się ograniczać.

        Polubione przez 1 osoba

  5. Jestem wielką fanką Shape of you i chociażby dla tej piosenki muszę zdobyć tę płytę. Mam w swojej kolekcji dwa poprzednie jego krążki i nie każdy kawałek darzę sympatią, tutaj coś czuję, że będzie podobnie, ale mam nadzieję, że całość zyska przy bliższym poznaniu. Tylko cena mnie irytuje! Płyta w wersji normalnej ma 12 piosenek a kosztuje 60 zł :O

    Pozdrawiam
    toreador-nottoread.blogspot.com

    Polubienie

  6. Zgadzam się z Twoją opinią. Moją ulubioną piosenką z tego albumu jest „Nancy Mulligan” (podziwiam go za nawiązania do rodziny w piosenkach) oraz „Shape of You”. Podoba mi się także „Dive”. Przy „Save Myself” przeszedł mnie dreszcz, ale podobnie jak Ty uważam, że „Eraser” wypada na ich tle najsłabiej i według mnie nie powinien on rozpoczynać albumu.

    Polubione przez 1 osoba

  7. Jestem ciekawa tego albumu. Za sukcesem Eda na pewno stoją również kolaboracje z Pharellem Williamsem, ale te ballady mogą być strzałem w dziesiątkę.
    No, i mszę sprawdzić ,,Dive” ! Bo Beyonce..<3 Czyżby inspiracja Lemoniadą?

    Polubienie

    1. Początek może i trochę mi przypominał „All Night”, ale to tylko i wyłącznie wtedy. Jeżeli chodzi o inspirację, to jest to wielce prawdopodobne. Skoro przy „Shape Of You” się „zainspirował” Sią, to dlaczego nie przy „Dive”. Pozdrawiam! 🙂

      Polubienie

  8. Dla mnie Ed przesadza z tym, że nie ma konkurencji w tym roku, ale cóż, pewność siebie jest bardzo ważna w tej branży. Co do samej płyty to tak jak pisałeś nie jest to nic odkrywczego. To samo danie co dwa wcześniejsze, a jedynie podane z innymi dodatkami. Mimo tego, że to bardzo dobra potrawa, to dalej czekam na coś zaskakującego. Może będzie to następna płyta 🙂

    Polubione przez 1 osoba

    1. Podwójne nawiązanie do jedzenia sprawiło, że zgłodniałem. Dzięki 😂! Na nową płytę jeszcze sobie poczekamy, ale również mam nadzieję, że pokaże na niej coś innego. Chociaż (znowu) w ostatnim wywiadzie stwierdził, że nie chce być typem artysty, który ma dwa dobre albumy, potem zmienia styl, bo uzna, że wie wszystko i się już dobrze nie sprzedaje. Coś nam się ten Ed zbyt pewny ostatnio stał. Pozdrawiam! 🙂

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s