Dzisiejszy przegląd najlepszych singli wydanych w przeciągu ostatnich siedmiu dni skupia się głównie na utworach spokojniejszych. Te swoim poziomem przebijały się ponad inne premiery tego tygodnia, co nie oznacza jednak, że nie udało mi się znaleźć też żywszych melodii. Zdarzyły się pewne miłe niespodzianki.

Zacznijmy od mniej spokojnego brzmienia! Gone Love Bacall to taneczny kawałek ze świetnym beatem i wokalem na poziomie — idealny na imprezę! Melodycznie momentami przypominał mi Too Shy Kajagoogoo.

Mam coś do piosenek w wersji akustycznej. Uwielbiam tego typu inicjatywy i podobnie jest z I Don’t Know Why Gavina Jamesa. Standardowe wydanie z płyty Bitter Pill jest dobre, ale to jego odnowiona aranżacja skradła moje serce.

Nowość Lany Del Rey mnie zawiodła. Lust For Life to drugi singiel promujący piąty album artystki o tym samym tytule i jak na razie nic nie wskazuje na to, by ten różnił się stylistycznie od pozostałych wydawnictw Lany. Kolaboracja z The Weeknd jest na poziomie, ale nie jest to nic, czego bym już wcześniej nie usłyszał od wokalistki. Z zapowiadanej zmiany brzmienia dostaliśmy po raz piąty to samo. Co może i nie jest złe, aczkolwiek… ileż można? Coraz słabiej zapatruję się na ten krążek.

W Gatekeeper Jessie Reyez spodobał mi się refren, ale również poprawnie zarapowane zwrotki mają w sobie coś specjalnego. Dodajmy do tego tekst z przesłaniem, który został napisany przez samą Reyez i mamy utwór, dzięki któremu chętnie przesłucham całą epkę.

Somewhere Good Liv Dawson to przepiękna popowa ballada zagrana głównie na pianinie, co nie przeszkodziło jednak dodaniu kilku typowych dla tego gatunku efektów w beacie oraz krótkiego dodatku w postaci gitary. Bardzo przyjemne.

Ze spokojnego popowego brzmienia przechodzimy w trochę cięższe, rockowe klimaty. W zeszłym tygodniu zachwycałem się Lights Out Royal Blood. W tym pałeczkę przejmuje zespół Big Spring. Cold Foot to świetny kawałek z dobrym wokalem, równie imponującą perkusją i gitarą. Znakomity przedstawiciel swojego rodzaju.

Czasami niektóre okładki singli przyciągają moją uwagę, ale na tym kończy się ich wpływ. Tak było w przypadku Like a Kid PANG!. Wokalu w piosence użycza Mags Duval i brzmi świetnie. Idealnie współgra z lekko spokojnym, ale nadal skocznym beatem, który momentami przypominał mi melodię utworów dla dzieci, co w tym przypadku jest jak najbardziej na plus, zważywszy na tytuł.

Is This Called Home Lucy Rose brzmi obłędnie. Równie dobrze prezentuje się podkład, który wraz z trwaniem utworu rozbudowywany jest o kolejne instrumenty takie jak perkusja czy sekcja smyczkowa, co nadaje całości specyficznego, magicznego klimatu.

O Bleachers wspominałem już w przeglądzie singli z 31 marca. W tym tygodniu wydali drugi kawałek promujący ich nowy album Gone Now i w przeciwieństwie do Lany Del Rey jestem jak najbardziej na tak. Hate That You Know Me przebrzmiewa mi latami osiemdziesiątymi, a sam wokal Jacka Antonoffa przypominał mi miejscami manierę Davida Bowiego — niech to mówi już samo przez siebie. Jeszcze bardziej czekam na ich trzecią płytę!

Flaws Litany to kawałek z przyjemnym beatem i równie dobrym wokalem. Ten idealnie miesza się z podkładem, dając słuchaczom przemyślany pop. Nic tylko słuchać!

Zaskoczeniem tego tygodnia jest zdecydowanie cover utworu z 1933 roku. W przeciągu tych ponad osiemdziesięciu lat powstały przeróżne wersji tej piosenki, ale żadna nie przypadła mi do gustu tak, jak aranżacja Diany Krall. Jej Moonglow zachowuje w sobie ducha oryginału, mieszając go z jazzową stylizacji. Głos wokalistki, połączony z akompaniamentem pianina i skrzypiec, świetnie odnajduje się w całości. Perełka!

Również w tym tygodniu po czterech latach nieobecności w muzyce niespodziewanie nowy singiel wydał zespół Paramore. W dniu jego premiery zrecenzowałem go na fanpage’u.

Któryś z singli przypadł wam do gustu? Czekam na wasze komentarze!

Reklamy

36 thoughts on “Przegląd singli — 21.04

  1. Odnośnie Lany, spodziewałem się czegoś lepszego. Nie ma takiego „wow”, jakie towarzyszyło mi przy Honeymoon czy High By The Beach, które wyszły przed premierą albumu. Album ma być za to długi, więc wierzę, że może zrekompensuję mi te kilka piosenek, które są po prostu średnie (szczególnie Love).

    Polubione przez 1 osoba

    1. Wcześniej korzystałem ze strony http://www.albumoftheyear.org/, bo tam na bieżąco są aktualizowane informacje na temat nowych albumów, ale nie sprawdzało się to za bardzo w przypadku samych utworów, więc zaobserwowałem playlistę na Spotify „new music friday”. Tam co piątek dodawane są nowości, z których wybieram te (moim zdaniem) najlepsze. Zazwyczaj jest ich tam z sześćdziesiąt. Mnie też cieszy tendencja do powrotu do stylizacji lat 80 i 90. 😀

      Polubienie

  2. Nie słyszałam żadnego z wymienionych tytułów, ale poczuwam się do odpowiedzialności, aby to nadrobić. Dziękuję za inspirację i… muzyko graj 😉

    Polubione przez 1 osoba

  3. Mam problem z piosenką Lany, bo bardzo lubiłem pierwsze nagrywki The Weekend, ale od dłuższego czasu gość strasznie męczy bułę i zwykle jest najsłabszym elementem numerów, w których się pojawia.

    Polubione przez 1 osoba

  4. Singiel Paramore, naprawdę ekstra. Jeśli chodzi o Lane, znowu te same ciepłe kluchy, ale za to jakie fajne! LFL przypadło mi bardziej do gustu niż Love, zobaczymy co będzie dalej.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s