Premiery nowych albumów muszą chwilę poczekać, bo czym by było zakończenie tygodnia bez przeglądu najlepszych utworów wydanych w przeciągu ostatnich siedmiu dni. A co w nim? Kilka perełek oraz jedna szokująca niespodzianka. Powstrzymałem się również przed dodawaniem tutaj nowych singli Harry’ego Stylesa czy Paramore. O tych porozmawiamy sobie już w osobnych recenzjach. Nie przedłużając, zaczynajmy!

Screenshot_20170514-024103Stali bywalcy mojego bloga mogli już zauważyć w moim zestawieniach, że lubię wszelakie wykonania akustyczne lub zbudowane głównie na gitarze. Stąd też pojawia się
tutaj Chemicals Deana Lewisa. Kapitalny głos Brytyjczyka kupił mnie od razu, a instrumental, który wraz z trwaniem całości zostaje rozbudowany o następne instrumenty, tylko w tym pomógł.

Pierwszą perełką tego tygodnia jest zdecydowanie The System Only Dream in Total Darkness The National, pierwszy singiel z ich najnowszej płyty Sleep Well Beast. Wyśmienity wokal Matta Berningera oraz świetna perkusja i gitara, szczególnie solówka, dają znakomity rockowy kawałek, przez który nie tylko czekam na wrześniową premierę krążka, ale mam ochotę odkopać cały dorobek zespołu. A nowych albumów do przesłuchania coraz więcej.

Fool’s Errand Fleet Foxes to swoisty powrót do muzyki lat sześćdziesiątych i początku siedemdziesiątych. Przebrzmiewa to przez całą piosenkę w sposobie wymawiania tekstu oraz w specyficznym podkładzie utrzymanym w klimacie tamtego okresu. Jestem jak najbardziej na tak!

Your Time Nicka Murphy’iego wyróżnia się w tym zestawieniu fantastycznym beatem. Dodajmy do niego nieprzeciętny głos wokalisty i dostaniemy utwór bijący trochę tajemniczością oraz świeżością w porównaniu do innych pozycji na rynku muzycznym. Bardzo przyjemny pop do odsłuchania w wolnej chwili.

Drugą perełką tego tygodnia jest Trouble Adjusting Miyi Folick. Ten rockowy kawałek to świetna mieszanka instrumentalu, który początkowo przypominał mi dokonania Nirvany, oraz wspaniałego warsztatu wokalnego Folick. Wszystko to daje słuchaczom wystrzałowy singiel!

O dziewczynach z HAIM wspominałem już w zeszłym przeglądzie przy okazji Want You Back. W tym tygodniu siostry zaprezentowały kolejną piosenkę z ich najnowszej płyty — Right Now. Ten w przeciwieństwie do zeszłotygodniowej premiery pokazuje spokojniejszą stronę zespołu i jak najbardziej mi się ona podoba. Wokalnie nadal na wysokim poziomie, podkład również mnie nie zawiódł. To kiedy premiera tej płyty?

Wspominaną we wstępie niespodzianką jest Malibu Miley Cyrus. Wokalistka ostatnio cieszyła się ogromnie złą sławą, a to za sprawą wszystkich kontrowersji wokół swojej osoby. Mam co do niej jednak pewien sentyment związany z okresem mojego dorastania. Wtedy też słuchałem jej muzyki i pomimo niskiego poziomu jej najnowszych wydawnictw, często wracam do The Climb czy Can’t Be Tamed. Można to nazwać moim małym guilty pleasure, o których kiedyś coś chętnie napiszę. Nowość Miley to swoisty powrót do dawnych czasów. Obrót o 180 stopni w stosunku do Bangerz czy w szczególności Miley Cyrus & Her Dead Petz i jestem jak najbardziej na tak. Cyrus ma potencjał, który niestety zaprzepaściła w ostatnich latach, ale wszystko wskazuje na to, że rzucenie marihuany oraz innych nawyków było dobrym posunięciem i zakończeniem nieudanych eksperymentów z zerwaniem z wizerunkiem grzecznej dziewczynki Disneya. Czekam na więcej i mam nadzieję, że nie jest to tylko chwyt marketingowy i tymczasowy skok w bok.

W dzisiejszych czasach istnieją dwie kategorie przerabiania klasyków: te przemyślane i zrobione z należytym szacunkiem do oryginału oraz te… kiepskie. Dreams Cosimy zdecydowanie zalicza się do tych pierwszych. Ten cover utworu oryginalnie wykonywanego przez legendarną już grupę Fleetwood Mac to wszystko to, czego bym sobie życzył od nowych aranżacji. Zrobiony na swój własny sposób nadal zachowuje całą magię pierwowzoru. Cudo!

Wolniejszych brzmień w tym tygodniu doświadczymy za sprawą Oh My My TRACE. Jest coś hipnotyzującego w głowie młodej wokalistki. Coś, co przyciąga do dalszego słuchania.  Fantastyczny wokal połączony z wolnym i szybko wpadającym w ucho podkładem łączy się w wyśmienity kawałek godny polecenia.

Coloring Outside The Line MisterWives to wszystko to, co jest mi już znane z pierwszego albumu zespołu Our Own House i zupełnie mi to nie przeszkadza. Poprzednie wydawnictwo było wspaniałe i w momencie, w którym za tydzień mam dostać powtórkę z rozrywki zrobioną jeszcze lepiej, nie mam na co narzekać. Świetny wokal Amandy Lee i równie dobre instrumenty dają przyjemną piosenkę, z którą warto się zapoznać!

O KWAYE wspominałem w swoim pierwszym przeglądzie singli przy okazji premiery Cool Kids. Nowa propozycja wokalisty Little Ones to poprawnie wykonany popowy kawałek z nadzwyczajnym wokalem (świetnie falsety, nie każdy ma takie zdolności wokalne!) oraz przyjemny dla ucha beatem! Rodzi nam się nowa gwiazda muzyki!

Standardowe pytanie na koniec: coś wam wpadło w ucho? Czekam na wasze komentarze i zabieram się powoli za Self-Titled Harry’ego Stylesa i After Laughter Paramore.

Reklamy

18 thoughts on “Przegląd Singli — 12.05

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s