Będąc z wami całkowicie szczerym, po nowym albumie Katy Perry spodziewałem się dużo. Chained To The Rhythm zapowiadało całkiem dobrą popową płytę, którą dałoby się słuchać w wolnym czasie. A i poprzednie dokonania wokalistki zna raczej każdy, bo I Kissed a Girl, Teenage Dream, Firework, Last Friday Night czy Roar były swego czasu wszędzie i do dzisiaj single te grane są bardzo często. Po przesłuchaniu Bon Appetit straciłem jednak jakiekolwiek chęci do sięgnięcia po Witness, co ostatecznie zrobiłem. Jak radzi sobie czwarty krążek Katy Perry i czy było na co czekać?  

Witness w podstawowej wersji składa się z piętnastu kawałków. Wydanie deluxe zostało rozszerzone o dwa dodatkowe utworów. Na promocje zostały wybrane wspomniany wcześniej i omawiany na moim fanpage’u Chained To The Rhythm oraz Bon Appétit i Swish Swish. Ich poziom? Strasznie nierówny. CTTR to nadal solidny track, który broni się jako odrębny numer. Bon Appétit jest po prostu tragiczne i nie chodzi mi tu nawet o sam teledysk, bo ten pozostawię bez komentarza, ale o całokształt. Perry w zwrotkach brzmi źle, trochę jak Selena Gomez w Hands To Myself. Na siłę stara się wykonać wszystko bardzo erotycznie, by podkreślić przesiąknięty podtekstami seksualnymi tekst. O beacie i feacie Migos już nie wspomnę. Swish Swish? Na początku podchodziłem do niego równie krytycznie, co do Bon Appétit. Teraz to jedna z kilku moich ulubionych piosenek z całej płyty. Podkład jest okej, a kolaboracja z Nicki Minaj wyszła znośnie. Szkoda tylko, że tak dobry beat został zmarnowany na kontynuację kłótni z Taylor Swift.

Jak w porównaniu z trzema singlami zapowiadających Witness wypadają pozostałe nowości? Podobnie. Wyróżniłbym z nich może z dwa(!) kawałki, które wpadły mi w ucho i chętnie dodałbym je do swojej playlisty na spotify: Power oraz Pendulum. Reszta? Większość to kandydaci do przesłuchania i szybkiego zapomnienia. Niektóre są tak tragiczne, że nie nadają się nawet do tego.

okładka

Album otwiera Witness — track tytułowy, odrobinę przeciętny. Na początku niezbyt mi odpowiadał, ale wraz z ponownym odsłuchiwaniem LP zyskał trochę w moich oczach, a raczej uszach. Tak, brzmi, jak typowa niczym niewyróżniająca się popowa piosenka z beznadziejnym dropem w refrenie, lecz broni się tekstem. Ten jest w miarę poprawny i odpowiednio zaśpiewany.

 Niestety zdania na temat drugiego utworu już nie zmieniłem. Hey, Hey, Hey cierpi na ten sam syndrom, co opisywane przeze mnie w najgorszych hitach 2016 roku — No Meghan Trainor — całkowite przekombinowanie.  Beat jest strasznie przesadzony, tekst tragiczny, a refren? Pozostawię go bez jakiegokolwiek komentarza. I pomyśleć, że współpracowała przy nim Sia. Jedna z gorszych piosenek Perry w całej jej dyskografii, ale spokojnie, może być już tylko lepiej, prawda?

Niestety nie. Może i Roulette oraz Déjà Vu ujdą w praniu, ponieważ są one typowymi zapychaczami, które da się przesłuchać bez żadnego zażenowania, ale Mind Maze? Otwarcie mogę przyznać, że jest to najgorszy kawałek na całym albumie. Katy bardzo chciała zrobić z niego nowe Believe Cher z użyciem autotune jako urozmaicenie. Efekt końcowy? Istna kakofonia w refrenie. Dawno nie słyszałem tak źle wyprodukowanego numeru, a myślałem, że nic mnie już nie zaskoczy. Zdecydowany skip.

"Katy Perry - Witness World Wide" Exclusive YouTube Livestream Concert
Katy Perry podczas koncertu transmitowanego na YouTubie — 12.06.2017

Następna w trackliście jest ballada — Miss You More. Równie dobrze możemy się nią zająć razem Save As Draft oraz z zamykającą Witness Into Me You See. Wszystkie trzy propozycje powolniaków Perry nie powalają szczególnie na kolana. Są okej, ale nie jest to poziom poprzednich tego typu kawałków wokalistki, np.: Wide Awake czy uwielbianie przeze mnie The One That Got Away. Szybko zapomnę o ich istnieniu, bo okropnie przynudzają. Wyróżniłbym z nich tę drugą. Wokal Amerykanki brzmi na niej najlepiej.

Tsunami mogłoby się nazywać Bon Appétit part 1, ponieważ ilość podtekstów seksualnych jest wręcz porównywalna. Kawałek ten jest jednak odrobinę lepszy od drugiego singla promocyjnego Witness. Podkład jest zdecydowanie o wiele przyjemniejszy, chociaż to akurat żadne osiągnięcie, a refren nadal nie powala. Bigger Than Me bardzo chciało być czymś więcej niż tylko kolejnym popowym trackiem, co słychać w tekście. I nawet byłby to poprawnie wykonany numer, ale niestety wszystko niszczy bridge.

Omówiłem wszystkie złe bądź średnie utwory z nowego wydawnictwa Perry, lecz co z tymi pozytywnymi? Poza Chained To The Rhythm i Swish Swish poleciłbym przesłuchać Power oraz Pendulum z dużym naciskiem na ten drugi. Świetny instrumental, do którego da się nawet potańczyć oraz przyzwoicie prezentujący się głos Katy dają bombową piosenkę, która w porównaniu do reszty tracklisty jest arcydziełem.

 

Czym właściwie jest Witness? To już nie ta sama Katy Perry, którą mogliśmy poznać na poprzednich dokonaniach artystki. Wokalistka chciała się od tego wizerunku odciąć, co szanuję, bo artyści powinni się rozwijać, ale czy zmiana ta nie zaszła zbyt szybko? Nagle z cukierkowego popu przeskoczyliśmy w coś, co chciałoby być poważniejsze i nie do końca to wyszło. Całość kładzie mocny nacisk na dance-pop z elementami synth/electropopu. Czy chociaż to się udało? No niestety, również nie bardzo. Beaty w większości nawet nie wpadają w ucho, wręcz przeciwnie. Ponad połowę płyty miałem ochotę jak najszybciej wyłączyć. Wokalnie nie oczekiwałem wielkich cudów, ale po wybraniu Chained To The Rhythm na pierwszy singiel promocyjny, spodziewałem się dobrego albumu. Większość numerów nie jest tragiczna. Są po prostu typowe, niczym się nie wyróżniające, przez co łatwe do zapomnienia. Podobny zabieg zrobiła w 2013 roku Lady Gaga swoim ARTPOPem. I tak, jej LP też się nie przyjęła, ale broniło się fantastycznymi trackami, które dało się słuchać!

Witness to najgorsze wydawnictwo Katy Perry, jakie zdołała wydać w przeciągu prawie dziesięciu lat. Ma swoje momenty, ale poza nimi to strasznie przekombinowany krążek, na który nie było warto czekać. A szkoda, bo pokładałem w niej wielkie nadzieje. Ja pozostanę przy Teenage Dream, co też wam radzę. Zabawne, że Hudson w CTTR porusza kwestię tworzenia bezmózgiego popu, by potem stworzyć właśnie to. Jeżeli chcielibyście jednak doświadczyć nowego wydawnictwa wokalistki, to sięgnijcie po Chained To The Rhythm, Pendulum, Swish Swish i Power. Resztę możecie sobie spokojnie darować.

Najlepsze kawałki: Chained To The Rhythm; Pendulum; Swish Swish; Power
Najgorsze kawałki: Mind Maze; Bon Appétit; Hey, Hey, Hey

Reklamy

19 thoughts on “Will you be my witness? — Katy Perry — Witness

  1. Cóż, wiele się po niej nie spodziewałam. Jednak podziwiam, że miałeś siłę woli tak dużą, żeby posłuchać do końca i zrecenzować. Jestem pod wrażeniem 🙂

    Polubione przez 2 ludzi

    1. Dałem radę, chociaż moi znajomy wielokrotnie usłyszeli ode mnie o wiele mocniejsze słowa na temat tego albumu. Troszeczkę się jednak w recenzji powstrzymywałem.

      Lubię to

        1. Moje założenie zawsze było takie, by recenzować tutaj płyty, chociaż są takie tygodnie, gdy przykładowo wychodzą trzy albumy, którymi chciałbym się zająć, przez co publikacja mojej opinii o danym LP się opóźnia i wtedy nie wiem, czy jest sens dalej o nim pisać. A co do samej Katy. Zająłem się nią, bo miałem wobec niej jakieś tam oczekiwania, Jest to moja pierwsza w pełni negatywna recenzja!

          Polubione przez 1 osoba

          1. Sens pisania jest zawsze, nawet jeśli album już nie jest świeży. Czasami warto coś przypomnieć, odświeżyć, goniąc wszystko na bieżąco można zwariować i powtarzać to, co mówi cała reszta.

            Polubione przez 1 osoba

  2. Nie lubię Katy Perry, słucham raczej rocka, więc nawet mi nie jest smutno, że słabo wyszedł ten album. Ot jedna z wielu gwiazd, która nie robi nic bardziej ambitnego. Niemniej wpis bardzo mi się podoba, wszystko świetnie opisane 🙂

    Polubione przez 1 osoba

    1. Ja staram się nie ograniczać tylko do jednego gatunku muzycznego. Kiedyś tak miałem, w pewnym czasie słuchałem tylko klasycznego rocka i wszystko inne odrzucałem. Szanuję za takie podejście! Dzięki za feedback! Skoro bardziej preferujesz rock, to polecam Ci przejrzeć przeglądy singli. Tam co jakiś czas przeplatają się tego typu utwory! Pozdrawiam 😉

      Lubię to

  3. Szczerze mówiąc, w ogóle nie przepadam za muzyką Katy Perry. A Twoja recenzja odnośnie albumu Witness też nie zachęca… do wysłuchania tych kawałków oczywiście. Bo do kolejnych wizyt – zachęca w 100%. Podziwiam Twoją wnikliwość i profesjonalne podejście. Bardzo porządny wpis!

    Polubione przez 1 osoba

  4. Znam uwielbiam i słucham tej płyty zawsze w samochodzie, lepiej się jedzie, szczególnie przy piosence Swish Swish 😊

    Lubię to

  5. Nie miałam jeszcze okazji by ją przesłuchać – ale Twoja recenzja nie zachęca. Dobrze, że nie kupiłam jej w przypływie chwili. Artystom zaczynają kończyć się pomysły -wszystko jest bardzo podobne do siebie i wydawane na prędce żeby zdążyć przed konkurencją.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Zachęcam do przesłuchania albumu chociażby na YouTubeie. Ja całkowicie nie zgadzam się z tą recenzją. Dla mnie Witness jest najlepszym albumem Katy. Czytając ten tekst, śmiałem się. Naprawdę warto przesłuchać płytę i wyrobić swoje własne zdanie, bo wśród „zwykłych” słuchaczy cieczy się dobrą opinią 😉

      Lubię to

    2. To recenzja jest raczej mierna, polecam przesłuchać albumu na yt lub spotify, bo to jest na prawdę kawałek dobrego materiału 😉

      Lubię to

      1. Czyli recenzja jest słaba, ponieważ tobie się album podoba. Niestety, ale nie na tym polega założenie tego typu gatunku dziennikarskiego, ponieważ teksty powinny być subiektywne, czyli przedstawiać tylko i wyłącznie moje zdanie na dany temat, w tym przypadku Witness. I to jest piękne w internecie! Serdecznie pozdrawiam 😉

        Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s