Drugie New Music Friday tego roku i  jeszcze jeden udany weekend w przemyśle! Mam nadzieję, że poziom nowości tego, jak i poprzedniego piątku będzie utrzymany przez cały rok, ponieważ po raz kolejny jest czego słuchać. Dzięki temu z przyjemnością piszę mi się dla was dzisiejszy przegląd najlepszych utworów wydanych w przeciągu ostatnich siedmiu dni. Co w nim? Wiele powrotów! Nie przedłużając, zaczynajmy!

A w tym tygodniu rozpoczniemy od Troye’a Sivana. Jeżeli jedyne, co skupia waszą uwagę w piosence, to jej melodia, to My My My! okaże się dla was idealnym kandydatem do dodania do waszej playlisty. Podkład jest dobry, szczególnie hook, i szybko wpada w ucho, ale od strony wokalnej młody artysta wyszedł dość nijako. Przy refrenie Sivan brzmi trochę lepiej, ale zwrotki pozostawiają wiele do życzenia. Nie mniej jednak jest to poprawne nagranie z kilkoma mniejszymi wadami, którym warto się zainteresować.

Na temat Jade Bird pisałem już przy okazji premiery jej debiutanckiego EP — Something American na początku lipca zeszłego roku. Brytyjka nie kazała zbyt długo czekać na swój nowy materiał, a zaprezentowany przez nią właśnie Lottery dodaje do jej dyskografii następny wyśmienity singiel. Znowu nie mogę przestać podziwiać fantastycznego głosu wokalistki, który jeszcze bardziej wybrzmiewa tu w akompaniamencie gitary akustycznej oraz delikatnej perkusji. Wspominałem w przeglądzie singli 07.07, że będzie nam dane usłyszeć o Jade Bird w przyszłości i miałem rację. Czekam na więcej!

Mogę śmiało przyznać, że wyczekiwałem pierwszego albumu Camili Cabello. Havana nawet teraz siedzi mi w głowie, a Never Be The Same oraz Real Friends umocniły mnie tylko w przekonaniu, że jest na co czekać. Ze wskazanych przez Spotify w ich playliście New Music Friday dwóch produkcji wybrałem jedną — In The Dark, chociaż cała płyta zasługuje na odrobinę uwagi. Sam numer to upbeatowe R&B połączone z przyjemnym głosem młodej Kubanki. Polecam nie tylko ten tytuł, ale i całe wydawnictwo, które już miałem okazuję przesłuchać.

Czas na spokojniejsze granie. Yellow Lights Harry’ego Hudsona to przepiękna ballada zagrania głównie na pianinie. Mam słabość do tego typu kompozycji i ta nie jest wyjątkiem. Nastrojowemu instrumentalowi towarzyszy znakomity, miły dla ucha wokal Amerykanina, który sprawia, że z chęcią poczekam na debiutanckie LP wokalisty, bo może być dobre!

Cautious Clay to jeszcze jeden artysta w dzisiejszym przeglądzie, o którym wspominałem już wcześniej na blogu. Jego nowy track — Juliet & Caesar to świetny materiał, po którym wiem, że jego nadchodząca epka będzie warta przejrzenia. Całość to ciekawy przykład R&B z konkretnie wyprodukowanym podkładem i poprawnie napisanym tekstem. Blood Type EP ma mieć swoją premierę już w lutym!

Kolejna pozycja i kolejny fenomenalny powrót. Elley Duhé zaimponowała mi już w lipcu, gdy opisywałem inny jej tytuł — Fly. Tym razem piosenkarka prezentuje kawałek Can You Touch — wystrzałowe połączenie R&B z popem. Głos Duhé wypada zjawiskowo, a stwierdziłbym nawet, że pasuje tu o wiele lepiej niż we Fly właśnie. Podkład nie jest monotonny, cały czas rzuca w słuchacza czymś innym, a i strona tekstowa nie jest banalna. Czekam na więcej, bo widać, że jest na co!

King For a Day otwiera nowy album Andersona Easta — Encore, o którym wspominałem w ostatnim przeglądzie. Amerykanin swoim drugim utworem z ów wydawnictwa sprawił, że bardzo chętnie sięgnę po nie w całości. Ponownie zachwyca tu nie tylko instrumental, ale i zachrypnięta maniera w wokalu Easta. Jeżeli pozostałe nagrania na tej płycie utrzymują podobny poziom, to jest to na ten moment jeden z lepszych krążków tego roku, ale o tym przekonam się już po przesłuchaniu.

We’re Going Home Vance Joy’a zaczyna się dość prosto: towarzyszy tu nam wyłącznie wokal Australijczyka oraz akustyczna gitara. Niech was to jednak nie zmyli, ponieważ już przy refrenie dochodzi do tego przyjemna perkusja oraz inne dźwięki. Kapitalne, nastrojowe granie, które zapowiada LP wokalisty — Nation of Two. Premiera już 23 lutego.

Jest coś w minimalistycznym podejściu do pierwszego singla Nathaniela Rateliffa & The Night Sweats — You Worry Me, co mnie do niego przyciąga. Świetne, delikatne riffy, wszechobecny, pojawiający się w tle bas oraz chwilowe trąbki w połączeniu z „ciepłym” głosem Nathaniela Rateliffa dają wyjątkowy przykład soft rocka połączonego z nutką R&B. Tearing at the Seams ma zostać wydane 9 marca.

The Shadowboxers znowu to zrobili. Już przy debiucie Hot Damn! uważałem, że będzie o nich głośno w przyszłości i od tamtego momentu wyczekiwałem na ich nowy materiał. Prawie cztery miesiące później i się doczekałem. Runaway to po raz kolejny niesamowity throwback do lat osiemdziesiątych. Zdecydowanie słychać tu drobną nutkę inspiracji Justinem Timberlakem, z którym trio z ameryki współpracuje od czasu odkrycia ich przez artystę w 2013 roku. Nieziemski beat, wspaniałe wokale, czego chcieć więcej?

Mieliśmy już dzisiaj kawałek składający się z akustycznej dźwięków, ale nie w takim zakresie. Indiepopowe Sinking Ship Wild Child zachwyca swoją innością. W porównaniu do opisywanego przeze mnie w listopadzie Expectations jest to wręcz obrót o 180 stopni! Z ostrych riffów oraz utrzymanego w takim samym koncepcie wokalu wprost do wręcz delikatnego przygrywania gitary. Miła alternatywa pokazująca różnorodność zespołu, co zaliczam na ogromny plus. Nic, tylko czekać na premierę albumu — ten ma się ukazać 9 lutego.

Do tej pory osiem z jedenastu przedstawionych przeze mnie w tym przeglądzie piosenek było powrotami. Nie inaczej jest i tym razem, ponieważ swoją nowość zaprezentowała w zeszły piątek Hayley Kiyoko — wokalistka, o której pisałem już na blogu w październiku! Curious to jeszcze jeden taneczny przebój na koncie Amerykanki. W Stanach nazwaliby go „bopem” i nie zawaham się użyć w tym przypadku tego określenia! (bop — dobry, a nawet bardzo dobry utwór). Beat od razu sprawia, że ma się ochotę tańczyć, a warstwa tekstowa nie jest płytka, jak to często bywa w popowych produkcjach. Strona wokalna również nie jest zła. Była gwiazda Disneya znowu pokazała, że należy się z nią liczyć i już nie mogę się doczekać jej debiutanckiego albumu. 30 marca — radze zapisać tę datę!

Co powiecie na new wave’owy track utrzymany w klimatach disco? Tak w skrócie można opisać nowy numer Franz Ferdinand — Feel The Love Go. „Mroczny” wszechobecny synth szybko wpadnie wam w ucho, a prosty do zapamiętania tekstem sprawi, że od razu zaczniecie go podśpiewywać. Alex Kapranos frontman zespołu w wywiadzie udzielonym dla NME powiedział, że najnowsza płyta formacji będzie „różnić się w porównaniu do poprzednich krążków”, co słychać i już nie mogę się doczekać. Always Ascending już 9 lutego!

W ostatnim przeglądzie wspominałem, że najlepszy indie rock tworzony jest w Wielkiej Brytanii. Swoje zdanie podtrzymuję, a argumentować mogę je utworem The XCERTS — Drive Me Wild, kolejną niesamowitą produkcją Brytyjczyków. Już Feels Like Falling In Love sprawiło, że byłem zaintrygowany czwartym wydawnictwem zespołu, ale teraz jestem pewny, że będę musiał go przesłuchać w dniu premiery. Wystrzałowy instrumental robi swoje! Pisałem to już w lipcu, ale zrobię to jeszcze raz — jestem jak najbardziej na tak! Premiera Hold on to Your Heart już za tydzień!

Na koniec przepiękne brzmienie wprost od Alisan Porter, o którym wspominałem już w sobotę na moim Instagramie. Amerykanka zachwyciła mnie swoim wokalem już od jej pierwszego występu w The Voice US, gdzie na eliminacjach wykonała cover Blue Bayou. Mogę śmiało stwierdzić, że występy Porter były później jedynym aspektem, dla którego dalej oglądałem dziesiąty sezon tego talent show. Wokalistka ostatecznie wygrała program i od tego czasu wydała epkę, o której pokrótce pisałem w zeszłorocznych przeglądach, oraz dwie nowe piosenki i to właśnie nimi się teraz zajmę. Dokładniej jedną z nich — This Is Us, chociaż Revolution też warto przesłuchać. Interesujące mnie nagranie to niesamowita ballada, w której głosowi Alisan towarzyszy jedynie równie cudowne pianino. Jedna z licznych perełek tego tygodnia.

Tak, wiem, że dzisiejszy przegląd złapał drobne opóźnienie. Uroczystości rodzinne uniemożliwiły mi jego wcześniejsze przygotowanie, aczkolwiek mam nadzieję, że wśród tylu propozycji znaleźliście coś dla siebie. Moimi faworytami są zdecydowanie: The Shadowboxers, The XCERTS, Alisan Porter, Hayley Kiyoko, Jade Bird oraz Wild Child. A wasi? Czekam na wasze komentarze!

 

Reklamy

5 uwag do wpisu “Przegląd singli — 12.01

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.